Rytuał, który domyka dzień. Drewno, ciepło, spokojny oddech. W przerwach wychodzisz na powietrze i patrzysz w pola — bez rozmów, bez pośpiechu, bez „jeszcze tylko”. To doświadczenie wyjątkowo dobrze łączy się z nocnym niebem: sauna, chwila na tarasie, sen. Świetnie także wypada za dnia, kiedy temperatura nie rozpieszcza.
Zrób ostatnią przerwę w ciszy i pozwól, żeby ciało samo zwolniło.
Optymalny sezon: jesień, zima i wczesna wiosna; latem najlepsza wieczorem.
